Chiusaforte 2011

Piątek 09.09.

Prognozy pogody potwierdzone. Ruszamy około 22 z Bielska.

Sobota 10.09.

Zwiedzamy Rio Simon v4a4 V.

Kanion spełnił nasze wygórowane oczekiwania, pięknie myty, udało się wykonać kilka przyjemnych technicznych skoków, niestety na zwykle zbyt płytką wodę 🙂 Liczne przeszkody linowe w wyśmienitej scenografii. W grupie sześcioosobowej pokonaliśmy go w niecałe 3 godziny.

Niedziela 11.09.

Na ten dzień zaplanowaliśmy Rio Tralbę v4a4 IV.

Droga do kanionu prosta, czytelna, nie sprawiła żadnych problemów. Atrakcje występują już na samym początku, do wykonania jest 9-cio metrowy skok. Dalej znakomite marmity, do których tylko nieliczni odważyli się skoczyć, parę zjazdów. Następnie kanion po niecałych 2 godzinach łączy się z kanionem Rio Alba, po którym idąc korytem rzeki kończymy przygodę. Całość zajmuje nam około 3 godzin.

 

 Poniedziałek 12.09.

We wtorek wyjazd, należy więc podnieść poprzeczkę – robimy dwa kaniony – Rio Brussine v4a3 III i Rio Patoc v3a3 III.

Dojście do pierwszego z nich najpierw przez rzekę, potem poprzez przewieszone trawy, stromym zboczem, znakomita rozgrzewka przed właściwą atrakcją dnia. Kanion godny polecenia, ładnie myty, do wykonania było parę precyzyjnych skoków (na wszystkie oczywiście odważył się tylko kierownik wyjazdu, reszta zbladła przy 8 metrowym skoku/bądź toboganie do wąskiego marmitu). Stanowczo za szybko skończyła się zabawa, na szczęście końcowa 60–cio metrowa kaskada z widokiem na rzekę, autostradę i miasteczko jest w stanie to wynagrodzić.

Po południu pogoda troszeczkę zastrajkowała, jak wiadomo planu atrakcji nie można było naruszyć (imponująca perfekcja kierownika na to nie zezwalała), więc należało się zebrać w sobie i ruszyć do Rio Patoc. Podejście wymarzone, szeroką ścieżką wprost do kanionu. W pięcioosobowej grupie zrobiliśmy go w ekspresowym tempie. Dla osób nienasyconych wcześniejszą akcją, do spełnienia swoich aspiracji kanion jest w sam raz – bardzo ciekawy, ale króciutki – tylko 35 min. Powrót ekspresowo wpław rzekądo miasteczka.

 

Wtorek 13.09.

Ostatnią przyjemnością krótkiego wyjazdu był Rio Lavarie v4a2 IV.

Zdawał się być nijaki, ciemny i … leśny, natomiast w dalszych partiach dał się polubić. Kanion dość wąski, wysoko zabudowany. Udało się wykonać nieco skoków, wiele zjazdów, na koniec eksponowany trawers na zardzewiałych plakietkach i długi zjazd wzdłuż prysznica kierownika :]

 

Kto: Ola Tyrna, Tomasz Pawłowski – STJ KW Kraków, 
Tomasz Baster, Rysiu Pawłowski – AKG, 
Magda, Olo – SDG

Gdzie: Alpy Karnickie, Chiusaforte, Włochy

Podsumowanie: Kaniony prześliczne, jasno–szara barwa wapieni podkreśla krystalicznie czystą wodę, do której aż pragnie się wskoczyć, skały rewelacyjnie myte. Okolice idealne na krótki wypad, blisko, przyjemnie, cóż więcej pisać…

 chiusaforte.wmv