Szpej kanioningowy

Sprzęt wykorzystywany w kanioningu ma kluczowe znaczenie – dobre dopasowanie wszystkich elementów i ich niezawodność wpływa bowiem bezpośrednio na bezpieczeństwo nasze i naszej grupy. Należy pamiętać, że zimna woda bardzo skutecznie weryfikuje nasze przygotowanie techniczne – wszystkie niedociągnięcia i braki powodują niepotrzebne przestoje, zaburzają płynność i w efekcie wydłużają czas akcji, narażając nas i całą grupę na wychłodzenie.

Bardzo często nie możemy zakończyć zabawy w dowolnej chwili i po prostu opuścić kanion, tylko musimy dojść do końca lub do miejsca, w którym możliwe jest bezpieczne wyjście z niego. Pomyśl o tym, przygotowując się do wyjazdu.

 

Sprzęt osobisty


Kask

W zasadzie jest dowolny, niemniej istotne mogą być następujące cechy:

  • pewne zapięcie i regulacja,
  • jak najlepsze dopasowanie do wielkości głowy – im mniej odstaje dookoła tym lepiej w czasie skoków do wody,
  • dodatnia pływalność (niestety kilka razy zdarzyło nam się już utopić różne modele),
  • możliwość instalacji dodatkowych gadżetów (gwizdek, nosek, czołówka),
  • no i oczywiście atesty CE lub UIAA.

www.petz.pl   

www.petzl.pl

W przypadku kasku Petzl Ecrin Roc pamiętajcie, iż dodatnią pływalność ma on dopiero przy zastosowaniu grubszego wewnętrznego wkładu.

 

Pneumatyczny sygnalizator akustyczny czyli gwizdek

…jak gwizdek – ma być głośny, poręczny, niekorodujący, najlepiej bezkulkowy i łatwo oczyszczać się z wody. Aktualnie polecam jedyną słuszną firmę Fox40, modele Classic lub Pearl.

www.fox40world.com

Niestety nie polecam popularnego dwutonowego gwizdka ratowniczego z klipsem (poniżej na zdjęciu) – nie wytrzymał próby czasu. W trudnych warunkach jest po prostu zbyt słabo słyszalny.

www.itwnexus.com

Istotny jest patent mocowania gwizdka do kasku – najsensowniej zastosować mocowanie przy rollera do karnetów. W przypadku osób praworęcznych gwizdek instalujemy z lewej strony kasku, dla osób leworęcznych – z prawej.  Dlaczego tak ? – o tym w dziale Techniki.

 

Pianka neoprenowa

Ideałem była by pianka z neoprenu 5mm najlepiej jak najbardziej rozciągliwa (np.everflex), typu overall z kapturem (czyli jednoczęściowy kombinezon piankowy z długimi nogawkami i rękawami), zapinana skośnie z przodu, ze wzmocnieniami na kolanach i łokciach i cieńszym neoprenem po wewnętrznej stronie tych stawów, z kieszenią na sekator na piersi po lewej stronie (dla praworęcznych). Na nogawkach i rękawach suwaki ułatwiające zakładanie, wewnątrz manszety z cieńszego neoprenu.

Dobierając piankę pamiętaj by dokładnie przylegała do ciała – jeśli nową piankę zakładasz w czasie krótszym niż minuta śmiało można wnioskować, iż jest za duża. Z kolei nurkowe zasady doboru pianki typu „najciaśniejsza, w którą się zmieścisz” nie sprawdzają się, bo taka pianka będzie mocno ograniczać twoje ruchy.

Wybieraj grubości neoprenu w okolicach 5mm – cieńsze nie zapewnią odpowiedniego komfortu termicznego, natomiast grubsze – 7mm i więcej – będą utrudniały poruszanie się.

Na początek sensownym wyborem jest Decathlonowa pianka OWS100/Seasub 5 w cenie  ok 400 pln – neopren nie jest rewelacyjny, ale do naszych potrzeb to całkiem udany model, a stosunek jakości do ceny jest znakomity. Zamek z przodu, zintegrowany z overallem kaptur, neopren 4,5mm na kończynach i 5,5mm na korpusie. Po intensywnym sezonie trzeba się jednak liczyć z jakimś serwisowaniem, szczególnie w okolicach kolan.

Drugim rozwiązaniem, niestety znacznie droższym, ale też znacznie wygodniejszym jest overall Scubapro Everflex 5mm. Super elastyczny neopren znacząco zwiększa komfort poruszania. Pianka występuje w dwóch krojach – damskim i męskim. Wady to zamek na plecach – przed solowymi akcjami warto poćwiczyć zapinanie. Osobno trzeba też zaopatrzyć się w kaptur, który w oryginale jest zintegrowany z docieplaczem. Cena zwykle w okolicach 900 pln.

Decathlon OWS 100

www.decathlon.pl, www.scubapro.com

 

W celu polepszenia termiki można pod piankę główną zastosować koszulkę typu rashguard, wykonaną zwykle z lycry, czasami w lepszych wersjach z polarowym wnętrzem. Koszulka redukuje uczucie „fali zimna” kiedy woda dostaje się pod piankę  – nie wlewa się ona gwałtownie, tylko stopniowo przesiąka przez materiał.

www.decathlon.pl

Alternatywnie cieplejszym rozwiązaniem będzie tzw. żyleta, czyli neoprenowy bezrękawnik grubości 2-3mm, zakładany pod piankę główną zamiast lub wraz z rashguardem.

 żyleta

www.decathlon.pl

Ponadto, w zimniejszych kanionach przyda się docieplacz. Przeważnie występuje w postaci dodatkowej pianki typu short (czyli z krótkimi rękawami i nogawkami) lub short-long john (z krótkimi nogawkami i bez rękawów) zakładanej na overall. Grubość docieplacza, która nas interesuje zależy od naszej indywidualnej termiki, ale zwykle jest to 2-3 mm, na bardo zimne wody 5 mm. W przypadku kiedy nasza pianka główna nie posiada kaptura, wybierajmy docieplacze które go posiadają.

www.scubapro.com

 

 

Oczywiście zaraz odezwą się tutaj głosy, że oprócz overalla istnieje jeszcze coś takiego jak zestawy long-john + kurtka. Tak, zgadzam się – wariant był dawniej bardzo popularny i dalej są zwolennicy takich zestawów. Aktualnie kilka firm produkuje to w dalszym ciągu, nawet specjalnie do kanionów. W praktyce jednak mało jest na tyle ciepłych kanionów, które pozwalałyby na stosowanie samego long-johna, a to niby ma być główna zaleta takiego zestawu.

www.canyonstore.be

 

W warunkach zimowego kanioningu czy też ice-canyoning’u standardowa pianka niestety będzie dosyć zimnym rozwiązaniem. Możemy oczywiście zaopatrzyć się w jakiś zestaw 7+7 (pianka z docieplaczem o grubości 7mm), niemniej komfort i możliwości swobodnego poruszania się w takim zestawie będą znikome. Do takich celów warto już zakupić suchy kombinezon, wykonany zwykle z wodoszczelnych materiałów typu trilaminat. Uszczelnienie ubioru zapewnia zamek gazoszczelny oraz lateksowe bądź neoprenowe manszety i kryza szyjna. Izolację termiczną stanowi wewnętrzny, zwykle polaropodobny, docieplacz. Ceny od 2000 pln w górę.

www.vaderetro.com, www.hiko.cz

 

Skarpety neoprenowe

Standardowo grubości ok 3mm, na zimowe akcje przydatne będzie 5mm.

Kiedyś doskonałe skarpety produkował wrocławski Eques, ale niestety zrezygnowali z tego procederu. Aktualnie najbardziej dostępne są produkty Decathlona, polecamy też czeskie Hiko – tańsze i jakościowo znacznie lepsze.

www.hiko.cz

Rękawice

Rękawice przydatne są nawet dla osób, którym dłonie nie marzną w wodzie – pełnią wtedy funkcję ochronną, zwłaszcza przy kontrolowaniu liny podczas zjazdów.

Trudno jest jednak znaleźć jakiś produkt, który spełniałby kanioningowe wymagania i do tego był trwały. Mniejszy problem jest w przypadku kanionów z ciepłą wodą – możemy zastosować wtedy różnego rodzaju wynalazki typu castorama, czy rękawiczki bez palców.

www.decathlon.pl

W przypadku zimnych kanionów, kiedy rękawiczki powinny spełniać dodatkowo rolę ochrony termicznej, mamy większy problem. Niestety większość rękawic neoprenowych, wyposażonych nawet w dodatkowe warstwy zapobiegające przecieraniu, jest mało trwała. Nawet w przypadku dedykowanych do kanioningu rękawic Konga z kevlarowymi dodatkami, trzeba się liczyć z tym, że po tygodniu działania mogą już być do wyrzucenia.

Najprostszym sposobem przedłużenia żywotności takich rękawic jest samodzielne pokrycie powierzchni rękawicy po wewnętrznej stronie dłoni aquaglutenem (polyglut). Nałożenie 3-4 warstw powoduje iż rękawica wystarcza na kilkadziesiąt akcji.

www.kong.it, www.decathlon.pl, www.vaderetro.com

 

Buty kanioningowe

To chyba najważniejszy element naszego ekwipunku, ponieważ poślizgnięcia przy chodzeniu i skokach to statystycznie najczęstsze przyczyny wypadków.

Dobre buty kanioningowe powinny spełniać następujące cechy – podeszwa zapewniająca doskonałą przyczepność na mokrej skale, usztywnienie i ochrona stawu skokowego, ochrona termiczna i odporność na dostawanie się do wewnątrz piasku i żwiru. Ponieważ butów tych używamy także na podejściach i powrotach z kanionów powinny być także oporne na ścieranie … i najlepiej tanie, co niestety jest największym problemem przy małoskalowej niszowej produkcji. Najlepsze będą oczywiście buty dedykowane do kanioningu. Aktualnie na rynku dostępnych jest kilka modeli,  w Polsce także można kupić już Adidasy i Five Ten’y.

Tyle teorii a teraz będzie bardziej subiektywnie – czyli moje przemyślenia i doświadczenia z butami kanioningowymi. W ostatnich latach użytkowałem 8 par różnych butów kanioningowych, a większość z nich zajechałem do końca. Były to Five Ten Canyoneer 2, Five Ten SAR, Adidas Hydro Pro  (4 modele) oraz okazjonalnie Gaibana Griugua Jump (niebieskie) i Five Ten Canyoneer 3 (żółte).

Five Ten Canyoneer 2

(Buty już nie produkowane, ale w dalszym ciągu można kupić je jeszcze na różnych wyprzedażach).

fiveten.com

Po erze różnych wynalazków rybacko-nurkowo-trekkingowych to były moje pierwsze specjalistyczne buty kanionowe. Po pierwszych chwilach zachwytu nad skokiem technologicznym mojego sprzętu, butów zaczęło ubywać na tyle szybko, że po roku zacząłem się rozglądać za kolejnymi.

Nie ma co za dużo pisać na ich temat – swego czasu to był najbardziej popularny model kanionowego obuwia. Świetna guma C4/S1 daje nieporównywalną przyczepność do skały niż jakiekolwiek inne wynalazki. Wielokierunkowy bieżnik świetnie sprawdza się nawet w warunkach zapiaszczenia. Ale nie przyzwyczajajcie się za bardzo – niestety szybko go ubywa i potem jest już tylko gorzej. A jeśli przy skokach w trudniejszych miejscach wybicia polepszacie sobie przyczepność zostawiając wcześniej trochę gumy z butów na skale – róbcie to raczej piętą, bo przód zużywa się znacznie intensywniej i w końcu zacznie go brakować.

5.10 to generalnie szerokie buty robione pod amerykańskie platfusy. Osoby z bardziej subtelną i szczupłą budową stopy mogą się w nich czuć trochę zagubione – pomaga wtedy dodatkowa wewnętrzna wkładka, ew. gruba skarpeta.

Duży minus Canyoneerów to łatwa ich penetracja przez żwir – w wapieniu będziecie mieli ciężko. Zdarzało mi się wysypywać z nich żwir po kilkanaście razy w ciągu kilkugodzinnej akcji. Z czasem zapięcie velcro słabnie i objaw ten narasta.

W przedniej żółtej części butów (czyli w najbardziej newralgicznej strefie palców) mamy tylko siatkę, a co za tym idzie za termikę butów odpowiada głównie nasza neoprenowa skarpeta. W zimę w grubej 5mm skarpecie mnie było po prostu zimno, wręcz bardzo zimno.

Klasyczne problemy to odklejająca się podeszwa – zwykle zaczyna się to w okolicach noska, a w kilkuletnie buty mogą was niemile zaskoczyć nagłym odklejeniem się całości. Inne mankamenty to urywające się szlufki pasków (uwaga na mrozie) i rozwarstwiające się wkładki. Tak już po prostu jest i nie są to tylko incydentalne przypadki. Zrobiłem w nich około 50-60 akcji, potem były jeszcze okazjonalnie dojeżdżane przez różne panienki (ale to maks 20-30 akcji). Z użytkowania wyeliminowała je definitywnie rozlatująca się pianka w okolicach pięty.

 

Five Ten SAR

(Buty już nie produkowane, ale w dalszym ciągu można kupić je jeszcze na różnych wyprzedażach).

fiveten.com

W roku 2011 firma Five Ten wypuściła na rynek nowy model nazwie Canyoneer SAR, dedykowany dla grupy przewodników i ratowników wodnych. W stosunku do poprzednika, różni się on kilkoma cechami – innym składem mieszanki gumy, kompozytowym wzmocnieniem noska buta i odporną na przebicie podeszwą.

Kompozytowy wewnętrzny nosek ochraniający palce – cecha jak dla mnie pozytywna, wszystkie przypadkowe uderzenia i kopnięcia w skałę nie przyjmujemy na pojedynczy palec, ale siła proporcjonalnie rozkłada się na większą powierzchnię, czyli czujemy po całości, ale słabiej. To rozwiązanie pociąga jednak jeden minus – ewentualne niedopasowanie rozmiaru czy kształtu butów będzie mocno uciążliwe, bo sztywny nosek na pewno się nie podda, a na pewno nie prędzej niż palce.

Drugą zasadniczą różnicą jest anty-przebiciowa podeszwa. W naturalnych kanionowych warunkach wydaje się to zbędnym gadżetem, jednak życie już pokazało, że czasami się przydaje. Przyznam się, iż napotykając w kanionach ślady po różnych instalacjach hydrotechnicznych, z automatu wyłączają mi się skoki i tobogany – ryzyko różnych defloracji na resztkach zbrojenia czy konstrukcji jest zawsze mocno podwyższone.  Z tego patentu wynika też z tego druga zaleta – buty mają bardziej sztywną podeszwę. Mamy co prawda gorsze i bardziej upośledzone czucie skały, ale przy dłuższych akcjach brak czucia każdego kamyka na naszej stopie wpływa pozytywnie, zmęczenie jest mniejsze i komfort odczuwalnie dla mnie większy.

Oczywiście wszystko wpływa to na masę – SARy są ok. 200g cięższe (i nie są to dane katalogowe, tylko rzeczywisty pomiar moich używanych butów w podobnym rozmiarze, ok 40). Co do rodzaju gumy, trakcji i przyczepności to moje odczucia są zbliżone do canoneerów 2, czyli jest dobrze. Komfort ubierania i regulacji także bez zmian w stosunku do zółtków.

Ale przejdźmy do marudzenia – zewnętrzny gumowy otok jest zdecydowanie mniej wytrzymały niż w Canyoneerach2. Nie dość że sam materiał jest bardziej delikatny i mniej odporny na zadrapania i przecięcia, to potrójny szew szybko ulega przetarciu. W żółtej wersji szew przebiegał w wytłoczonych rowkach w materiale, tu jest na powierzchni, co od razu mocno skraca jego żywotność. W nowych butach warto to od razu zabezpieczyć aqua-glutenem.

Przód podeszwy zacznie wam się odklejać pewnie po kilku-kilkunastu akcjach, czyli identycznie jak w zółtkach – podklejajcie to regularnie, bo im później to zrobicie, tym będzie gorzej.

Five Ten Water Tennie

Najlżejszy, ale też najmniej pancerny but w ofercie 5.10, kierowany raczej do ogólno-około-wodnych zastosowań, ale w kanionach tez zadziała. Sprzedawany od 2011 roku. Podeszwą wykonaną z gumy Phantom Stealth i bieżnikiem typu dotty, co ma jedną zaletę – zużytą podeszwę bez problemu wymienicie w krakowskim Friction – friction.pl.

fiveten.com

Five Ten Canyoneer 3

W roku 2012 firma Five Ten wyprodukowała nową wersję kanionierów, jednak praktycznie była to nowa konstrukcja. Buty teraz są już sznurowane, zmieniła się także konstrukcja podeszwy. Mieszanka gumy pozostała podobna, natomiast grubszy bieżnik powodował iż buty odporniejsze były na poślizg związany z zapiaszczeniem podeszwy. Niestety buty mają też spore minusy – w stosunku do poprzedników są znacznie bardziej twarde, a amortyzacja jest minimalna. Tak jak w drugiej wersji żwir/piach do środka dostaje się bez problemu i jest to mocno uciążliwe. Kieszonka na sznurówki zupełnie nie spełnia swojego zadania. W pierwszych modelach żółta siatka ulegała też szybko destrukcji, co jednak poprawiono w kolejnej wersji Canvas (czerwonej).

 

fiveten.com

W modelu dostępnym w roku 2018 pojawia się także dodatkowe zapięcie w postaci taśmy velcro.

fiveten.com

Gaibana

      

www.vertiginisport.com, buranchetto.com

Włoskie buty kanioningowe, trochę mniej sztywne i pancerne od Canyoneerów, cenowo zbliżone. Podeszwa z gumy typu Stealth, pozbawiona jest jednak grubszego bieżnika.

Tę niebieską wersję testowałem na nogach tylko podczas dwóch akcji w 2012 roku, także w temacie trwałości niewiele będę w stanie napisać. Testowałem je jednocześnie z adidasami i od razu widać kolosalną różnicę w zakładaniu – sznurowanie w Gaibanach jest na prawdę uciążliwe, tym bardziej iż do założenia trzeba je dosyć mocno poluzować. Potem już oczywiście leżą jak przyspawane i w połączeniu z świetną gumą na podeszwie jest ich do główną i niepodważalną zaletą. Przyczepność jest konkurencyjna dla 5.10, tyle że konstrukcyjnie 5.10 to szerokie kapcie, a Gaibany to wręcz precyzyjne buty prawie wspinaczkowe. Musimy zwrócić uwagę tylko na jedno – w Gaibanach bieżnik występuje w postaci wcięć w przedniej części podeszwy, a tylko w tylnej w postaci wypukłej wklejki. Zwłaszcza początkujące osoby wchodzące w zapiaszczonych butach na skałę mogą się w tym momencie zdziwić – przednia część buta może wtedy się ślizgać i jest mniej skuteczna od szybciej oczyszczającej się podeszwy w 5.10.  Bardziej doświadczeni, mający nawyk płukania czy czyszczenia podeszwy przed technicznymi fragmentami, pewnie już tak tego nie odczują.

W nowszej pomarańczowej wersji 2013 użytkownicy zgłaszali problem odpinającego się języka, który mocowany na velcro osłania strefę sznurowania. Drugim poważniejszym problemem było odklejanie się bieżnika w środkowej części podeszwy.

 

Salomon Raidwater

(Buty już nie produkowane).

Legendarne, jedne z pierwszych butów kanioningowych. Od dłuższego czasu już niestety nie produkowane.

Bestard Canyon Guide

oraz Bestard Canyon Guide Lady

www.bestard.com

Buty dedykowane do kanionów rodem z Hiszpanii. Wg opinii użytkowników podeszwa Vibram o zdecydowanie gorszej przyczepności od Five-Tenów. Zalety to wyższa ściągana cholewka chroniąca przed dostawaniem się do wewnątrz żwiru i piasku i znaczące usztywnienie stawu skokowego. Producent deklaruje także serwis posprzedażowy i możliwość wymiany zużytej podeszwy.

 

Adidas

(Buty już nie produkowane).

 

canyoning.it

Te to raczej ciekawostka w świecie kanioningowym – prototypowe modele Adidasa można było zobaczyć w alpejskich kanionach w latach 2009-2011. Prezentujemy je z uwagi na ciekawy patent ze świata wędkarskiego – chodzi o filcową podeszwę zapewniającą przyczepność na śliskich kamieniach pokrytych glonami. Nie przyjęły się na dłużej, więc można wnioskować, iż nie był to patent doskonały.

 

Adidas Hydro Pro

model 2012

model 2014

model 2015

www.outdoorsportsteam.com

Słuchy że Adidas kombinuje coś z butami dla naszej branży przewijały się już od jakiegoś czasu. Prototypy “filcaków” krążyły po narodzie jakiś czas, ale okazały się chyba na tyle nieudane, iż nie weszły do seryjnej produkcji. Dopiero wiosną 2012 roku czerwony model Hydro Pro trafił do powszechnej sprzedaży. Osobiście dopiero w sierpniu udało mi się je kupić, pod dłuższych dylematach czy wybrać je, czy też niebieskie Gaibany.

Buty okazały się całkiem fajne. Pierwsze wrażenia – przyczepność od skały odczuwalnie gorsza od 5.10, ale jak dla mnie główna zaleta tych butów to komfort. Odczuwa się to od chwili zakładania –  dookoła kostki neoprenowy otok zapinany na velcro jak w 5.10, ale zamiast dwóch plastikowych pasków mamy zaciągane sznurówki z samoblokującym się koralikiem, a potem tylko suwak zabezpieczający całość i dodatkowa taśma dookoła kostki na velcro pomysłowo łapiąca koniec suwaka, zabezpieczając go przed otwieraniem. Czynności niby więcej niż w 5.10, ale trwa to zdecydowanie krócej. Na zaciąganie sznurówek warto uważać, bo zaniechanie tego może skończyć się uszkodzeniem suwaka.

Adidasy ze względu na konstrukcję i materiały mają znacznie mniejsze “przepływy”, co za tym idzie termika jest znacznie lepsza. W naszych warunkach to zaleta, da się działać zimą. Tarcie na początku do zaakceptowania, choć po wytarciu bieżnika będzie już gorzej. Mam wrażenie że łyse 5.10 mniej się ślizgają.

Velcro w taśmie opinającej kostkę z czasem degraduje się i taśma ta szczególnie przy skokach często się odpina. Neopren dookoła kostki luzuje się też wtedy i od razu łapiemy więcej żwiru do środka. Sama wymiana taśmy velcro jest dosyć prosta – osobiście wymieniałem je dwukrotnie w okresie użytkowania. Wada ta została poprawiona w roku 2016, poprzez dodanie dodatkowej gumowej pętli na końcu paska i metalowego haczyka.

Neopren w okolicach kostek (po wewnętrznej i zewnętrznej stronie) warto sobie na początku użytkowania zabezpieczyć aquaglutenem, bo ta strefa też ma tendencje do przecierania. W trakcie użytkowania musimy pamiętać także o gromadzeniu się żwiru w zakamarkach pomiędzy zewnętrzną czerwonym materiałem, a butem wewnętrznym.

Niestety największy problem to guma na podeszwie – okazuje się że jest stosunkowo cienka i po roku i 3 miesiącach (około 50-60 akcji) jak na kreskówkach moje palce ujrzały światło dzienne, tzn podeszwa przetarła się na wylot! Oznacza to praktycznie kres eksploatacji. O ile w Canyoneerach 2 i SARach po tych kilkudziesięciu akcjach można jeszcze buty serwisować i jeszcze od biedy coś tam okazjonalnie zdziałać, to niestety adidasy można już tylko wyrzucić. I dlatego też w moim odczuciu jeśli chodzi o trwałość to przegrywają na tym polu z 5.10.

I jeszcze jedno – zwykle w cywilnych butach nosze rozmiar 40, Canyoneery mam w rozmiarze 41, SARy – 40,5. Natomiast w Hydro Pro w neoprenach 3mm pasuje mi 38 ⅔. Tak więc uważacie więc przy zakupach internetowych.

      

Hydro Lace

Buty Adidas Hydro występują także od roku 2014/2015 w uproszczonej wersji Lace, czyli z klasycznymi szurówkami. Nie ma się czego bać – w użytkowaniu spisują się podobnie, a przy zakupie jest to zwykle wersja tańsza o kilkanaście €.

 

Inne wynalazki

Przeglądając zasoby internetu znajdziemy też pewnie kilka innych modeli: Nike Rio Vero, Helly Hansen, Tecnica, La Sportiva Exum River, Rock Ozone, Millet, Mic czy Artistic. Niestety w większości są to buty niedostępne już w sprzedaży lub próby adaptacji modeli z innych dziedzin, często nie do końca spełniające kanioningowe wymagania. Przy cenie zbliżonej do 100 euro polecamy jednak wybrać jeden z czterech zaprezentowanych tu i sprawdzonych modeli – Adidas Hydro Pro/Lace, Five Ten Canyoneer 2 lub SAR, Grigua lub Bestard.

 

Dylematy na początek…

Wszyscy początkujący krajowi kanionierzy przed pierwszym wyjazdem poszukują zwykle jakiejś alternatywy. Nerwowe poszukiwania w szafie, a potem w pobliskich sklepach kończą się zwykle dylematem – buty trekingowe czy nurkowe (kajakowe/surfingowe) ?

Nurkowe ? Większość odradzamy – zwykle mało sztywna podeszwa powoduje, iż czujemy każdą nierówność podłoża, każdy kamyk pod stopą, co przy dłuższym chodzeniu jest bardzo uciążliwe i bolesne.  Często też podeszwy są wykonane nie z gumy, a z tworzyw sztucznych o niskiej przyczepności (Decathlon). Zabezpieczenie kostki w miękkim neoprenowym bucie jest też mocno iluzoryczne.

Trekingowe ? Podeszwa typu Vibram nie zapewnia rewelacyjnej przyczepności na mokrej skale, ale zwykle jest sztywna i umożliwia bezproblemowe podejścia. Koniecznie wykonane z materiałów syntetycznych. Buty zapewniają też usztywnienie stawów skokowych.  I to chyba jest lepszy wybór z krajowych alternatyw na „pierwszy raz”.

 

Uprząż kanioningowa

Główne cechy uprzęży dedykowanych do kanioningu to:

– wysoki punkt podwieszenia – istotne przy zjazdach w wodospadach, kiedy nurt wody może nas odwrócić głową w dół, co grozi wypadnięciem z uprzęży (niebezpieczne w uprzężach speleo),
– ochrona pianki w okolicach dupy – zwykle wykonana z klejonego lub zgrzewanego PVC (unikajmy tych szytych, szybko się przecierają) ,
– szpejarki sprzętowe umieszczone w przedniej części pasa biodrowego – zapobiega to niszczeniu umieszczonego tam sprzętu przy pokonywaniu różnego rodzaju toboganów.

Reszta gadżetów typu szybka regulacja, dodatkowe szpejarki, metalowy punkt centralny bądź w osłonie z dyneemy jest już mniej istotna, podwyższa komfort użytkowania i trwałość uprzęży.

 

www.kong.it

            

www.edelrid.de,
 

      

www.petzl.com, www.adventureverticale.com, www.singingrock.com
 

W sprzedaży można nabyć same dupo-chrony jako część serwisową do uprzęży kanioningowych lub awaryjnie uprzęży speleo.

 

   

www.adventureverticale.com, www.petzl.com

 

Majtki kanioningowe

Używamy ich w celu ochrony pianki w kanionach bezlinowych, gdzie uprząż jest zbędna. Można awaryjnie je zastosować przy wykorzystaniu uprzęży wspinaczkowych lub speleo. W praktyce używane sporadycznie.

 

www.adventureverticale.com, www.alpdesign.it

Lonż

Zawsze podwójny z dwoma karabinkami, z których co najmniej jeden powinien być z blokadą.

Najprościej zaopatrzyć się w ok. 2,5m odcinek liny dynamicznej (pojedynczej lub połówkowej) o średnicy ok 9mm i wykonać lonżę samodzielnie. Na końcach mocujemy karabinki, najlepiej przy użyciu połówki węzła podwójnego zderzakowego, alternatywnie kluczki lub ósemki zaczepowej. Obydwa węzły posiadają podobną zdolność pochłaniania energii, natomiast zderzakowy ma tę zaletę, iż znakomicie stabilizuje nam karabinki na końcach lonży. Istotne jest, by węzły dokładnie zacisnąć. Wolne końce liny można zabezpieczyć przed rozwiązywaniem np. opaską samozaciskową lub zszyć (stosowanie taśmy klejącej może być ryzykowne, z uwagi na właściwości samowulkanizacyjne niektórych taśm).

 Jako węzeł centralny stosujemy najlepiej tri-lonża, alternatywnie ósemkę lub kluczkę zaczepową. W przypadku tri-lonża pętlę centralną łączymy z uprzężą przy pomocy ogniwa maillon rapide.

 

Alternatywnie możemy wybrać coś z rozwiązań fabrycznych – z punktu widzenia bezpieczeństwa, będzie to wbrew pozorom gorsze rozwiązanie. Lonże wykonane z taśm w przypadku odpadnięcia charakteryzują się znacznie większą siłą graniczną niż lonże wiązane z lin. Nawet lonża Petzl Spelegyca, która po odpadnięciu w określonej strefie swojej długości pruje się pochłaniając w ten sposób energię, generuje siły ponad 1000 daN przy wartościach dopuszczalnych ok. 600 (współczynnik odpadnięcia =1). Podobnie w lonżach z lin dynamicznych z końcami zszywanymi siła uderzenia po odpadnięciu też jest niebezpiecznie wysoka (brak węzłów pochłaniających energię).

W przypadku lonż fabrycznych, w których nie ma możliwości wwiązania lonży do punku centralnego uprzęży przy użyciu główki skowronka (np. spelegyca), do połączenia zaleca się zastosowanie zakręcanego łącznika typu maillon rapide o wytrzymałości min. 22kN. Nie mocujemy lonży do uprzęży zwykłym karabinkiem zakręcanym !

www.petz.com, www.kong.it, www.bealplanet.com

 

Przyrząd zjazdowy

Obecnie na rynku kanioningowym z nowoczesnych przyrządów zjazdowych w Europie dominują praktycznie dwa – włoska Oka i francuska Pirana.

Kong Hydrobot

www.kong.it

Hydrobot oferuje kilka wariantów prowadzenia liny w zależności od jej średnicy, umożliwia zjazd na linie pojedynczej i podwójnej z rozdzieleniem żył. W trakcie zjazdu możemy bezproblemowo regulować siłę tarcia.

Niestety ma nieco większa masę (170 g) od francuskiego konkurenta – Pirany (90 g). Wadą jest także utrudnione wybieranie luzu przed zjazdem. Poza tym same zalety – możemy go także awaryjnie stosować do wychodzenia po linie, jako bloker w układach wyciągowych czy do autoasekuracji. Do uprzęży wspinamy go karabinkiem na stałe i już potem nie wpinając się do liny zjazdowej nie manipulujemy karabinkiem.

Jednak główna zaleta tego przyrządu to nieskręcanie liny podczas zjazdu, co znacząco podnosi komfort deporęczowania na dłuższych odcinkach zjazdowych

 

www.kong.it

 

Pirana

Petzlowska Pirana jest zmodyfikowaną wersją klasycznej ósemki, oferuje jednak kilka wariantów prowadzenia lin (pojedynczej i podwójnej). Przed zjazdem linę można wpiąć na 3 sposoby różniące się siłą tarcia, w trakcie zjazdu mamy możliwość wykorzystania dwóch dodatkowych punktów hamowania.

 

www.petzl.com

Karabinek wpinamy w Piranę na stałe, co znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo jej zgubienia. Dodatkowo eliminuje to ryzyko postania główki skowronka na przyrządzie, co niebezpiecznie blokuje zjazd. Niestety bardzo mało karabinków typu HMS innych producentów jest kompatybilnych z Piraną, zwykle ich przekrój jest zbyt duży (powyżej 12mm), co uniemożliwia ich wpięcie. Na zakupy Pirany warto się wybrać więc z własnym szpejem do przymiarek, bo może się okazać że będziemy musieli kupić dodatkowo karabinek Petzl Attache.

Niestety przyrząd ten skręca linę.

 

Ósemka czyli klasyka gatunku – najstarsza, najprostsza, najtańsza. Prostota, umiar, elegancja.

Niestety wcale nie najlepsza – skręcanie liny, ryzyko wystąpienia główki skowronka w przypadku nieprawidłowego użycia, ryzyko jej zgubienia przy wpinaniu lub wypinaniu liny, brak dodatkowych puntów hamowania to jej główne wady. Przy jej stosowaniu zaleca się użycie dodatkowego karabinka hamującego, w który wpinamy linę wychodzącą z ósemki (od strony ręki podającej linę) lub przepięcia liny typu vertaco. Eliminuje to ryzyko powstania główki skowronka, wprowadza dodatkowy punkt przegięcia i ułatwia ewentualny manewr zablokownia liny podczas zjazdu.

www.kong.it
 

Kong De-Jump ogólnie jest WIELKI. Jest jedynym przyrządem, który umożliwia wypięcie się z liny pod obciążeniem. I to chyba ta właśnie cecha przyświecała konstruktorom Konga przy jego projektowaniu. Oferuje też kilka wariantów prowadzenia lin o różnych średnicach. Z uwagi na gabaryty i masę (328g) jeszcze nie wiedzieliśmy nikogo z tym kowadłem w kanionie. Istnieją uzasadnione obawy, iż połączony z kanionierem może zmieniać jego pływalność na ujemną 🙂

www.kong.it

 

Kong Robot to protoplasta Hydrobota. Niewiele mniejszy i lżejszy (160g), a i możliwości znacznie skromniejsze. Umożliwia zjazd na bardzo cienkich linach 5-7mm. Niestety ma przykrą tendencję blokowania się przy zjeździe na podwójnej linie o ile żyły są delikatnie skręcone. Podobnie jak De-Jump występuję tu raczej jako ciekawostka.

www.kong.it
 

 

Karabinki

Na ten temat nie będziemy się rozpisywać. Potrzebujemy zwykle 3-5 szt. jako karabinki osobiste, zwykle zakręcane: dwa do lonży, jeden do przyrządu zjazdowego, ewentualnie dodatkowy jako hamulec do ósemki, kolejny do wora i jeden HMS. Reszta do poręczowania, a ich ilość będzie zależna od „techniczności” kanionu, ilości wykorzystywanych lin, liczebności grupy i zespołu poręczującego.

 

Wór kanioningowy

Wory wodoszczelne w kanionach to pojęcie tylko czasowe – wcześniej czy później właściwość ta ulega degradacji. Skoro więc nie możemy zapobiegać dostawaniu się wody do środka, musimy sprawić, aby ta jak najszybciej się stamtąd wydostawała. Dlatego też wory kanioningowe wyposażone są zwykle w duże obszary siatki drenującej. Dopiero beczki lub mniejsze worki wodoszczelne z suchymi rzeczami nosimy wewnątrz wora transportowego, co zabezpiecza je przed ścieraniem i innymi urazami mechanicznymi.

Zwykle wory osobiste mają pojemność 30-45 litrów.

Z dodatkowych bardzo przydatnych gadżetów istotne są:

– pas biodrowy – zdecydowanie uprzyjemnia to pływanie z worem na plecach, a podczas niższych skoków wór „nie wchodzi nam na głowę”,
– dodatkowa i osobna zamykana komora, na dodatkowy rzadziej wykorzystywany sprzęt,
– plecy wypełnione pianką o zamkniętych komórkach, zapewniające dodatnią wyporność wora, a zarazem zwiększające komfort,
– klapa górna – przydaje się przy transporcie dodatkowych szpejów jak pianka czy lina, ponad pojemność wora,
– regulowana długość pasów barkowych, przy dłuższych podejściach z ciężkim worem regulacja daje złudne wrażenie że „teraz będzie lepiej” :),
– dodatkowe boczne i górne uchwyty pomagające w transporcie w „różnych dziwnych miejscach”,
– szpejarki na pasach barkowych – ułatwiające worowanie,
– krótki, ok 0,5m lonż – bywa pomocny przy poręczowaniu,
– jaskrawy kolor wora – docenimy to kiedy uda nam się go gdzieś utopić, … poza tym wypada, by współgrał z kolorem pianki, kasku, no i butów.
– siatki drenażowe jak najdalej od pleców – wracając z mokrym szpejem mniej nam się leje po dupie.

 

www.petzl.com, www.adventureverticale.com, auvieuxcampeur.fr

 

Wory służące do transportu lin, zwane kit-boule, powinny być wyposażone w szybki ściągacz z repa ze skutecznym stoperem. Praktycznie po każdym deporęczu lina jest worowania, dlatego szybkie otwieranie i zamykanie wora ma istotne znaczenie.

www.vaderetro.com, www.adventureverticale.com

 

Worek wodoszczelny lub beczka

Służą to transportu w kanionie suchej odzieży, prowiantu, apteczki i reszty drobiazgów. Ponadto utrzymują dodatnią pływalność worów osobistych i linowych.

www.curtec.com, www.decathlon.pl

 

Sekator lub nóż

Zdecydowanie polecamy sekator. W odróżnieniu od noża, można go obsługiwać jedną ręką i zdecydowanie łatwiej przeciąć nie napiętą linę. Eliminuje ryzyko przypadkowego zranienia.

www.vertiginisport.com, www.petzl.com, www.edelrid.de

 

Nosek

Zapobiega dostawaniu się wody do nosa przy skokach. W zależności od osobistych preferencji, wyposażenie opcjonalne.

www.prokajak.pl

Dodatkowo:

  • folia ratunkowa NRC, koniecznie zapakowana hermetycznie,
  • czołówka wodoodporna (z bateriami !)
  • pętla polamidowa lub z dymeemy o długości 80-120 cm lub rep 1,5m/7mm,
  • szturm-żarcie, w postaci kilku batonów, żelów energetycznych itp.
  • wieszak druciany… do suszenia pianek, oczywiście po akcji. A druciany, bo plastikowe przeważnie nie wytrzymują trudów pakowania i transportu ulegając dezintegracji. Poza tym znajdują wiele innych zastosowań jak otwieranie samochodów z zatrzaśniętymi kluczykami, połowy zatopionego sprzętu, itp. Ogólnie bardzo przydatna rzecz 🙂

 

 

Sprzęt zespołowy


Liny

W kanioningu używamy lin półstatycznych, popularnie zwanych statycznymi, o średnicach 9-10mm (dla bardziej zdeterminowanych 6-8mm).

Długość lin i ich ilość oczywiście jest zależna od atakowanego kanionu… o ile nie planujemy bezwarunkowego skakania.

 

Zestaw przyrządów zaciskowych SRT

Oczywiście w zestawie ze stopką i taśmą do crolla. Umożliwia wycof w górę w sytuacjach awaryjnych. Płanieta (poignee, ascension, małpa, jumar)  pomocna bywa też przy ściąganiu liny przy deporęczu. Najlepiej, gdy grupa posiada co najmniej dwa zestawy: lider i osoba deporęczująca.

www.kong.it, www.petzl.com

 

Mini / Micro – Traxion

Bloczek z blokadą do autoratownictwa. Zdecydowanie przyspiesza i upraszcza instalację wszelkiego typu układów wyciągowych w sytuacjach awaryjnych.

www.petzl.com

 

Mapnik wodoszczelny na szkice techniczne

www.decathlon.pl

 

Maska nurkowa

Do sprawdzania głębokości wody przed skokiem, toboganem itp. Awaryjnie umożliwia skuteczny połów utopionego sprzętu.

Poza tym warto wykorzystać do celów krajoznawczych – kaniony często są jednakowo piękne także w części podwodnej.

www.decathlon.pl

Dodatkowo:

  • wysokościomierz barometryczny, gps, ew. kompas, opcjonalnie GPS
  • mapa topo i szkic techniczny kanionu,
  • karabinki wykorzystywane przy poręczowaniu, co najmniej 3-4 szt,
  • zapasowy przyrząd zjazdowy,
  • zestaw do spitowania (młotek, spitownica, spity, plakietki ) lub inny zestaw do osadzania punktów, obowiązkowo w przypadku akcji eksploracyjnych lub akcji po wiosennych przyborach,
  • zapaliczka + świeczka (klasyczna, nie tea-light),
  • apteczka,
  • tabletki do odkażania wody (np. Micropur Forte),
  • zapasowa folia NRC,
  • telefon z zapisanym numerem PIN i numerem kontaktowym do służb ratowniczych.

 

 

po odpadnięciu